Plan zakupów
spożywczych
→
Dowiedz się więcej
Dwa arkusze na lodówce, pięć kategorii i jedna rozmowa w niedzielę po obiedzie. To wszystko, czego potrzebuje polska rodzina, żeby tydzień finansowy wyglądał spokojnie — bez aplikacji, bez logowania, bez tabel w komórce.
Poproś o arkusze tygodnioweMateriały opracowane we współpracy z polskimi instytucjami konsumenckimi
Pięć kategorii domowych — to wszystko, co utrzymujemy w głowie. Każda dostaje swój arkusz na lodówce, swój pasek koloru i jedną rozmowę tygodniowo.
Nie potrzebujemy aplikacji ani tabeli w arkuszu kalkulacyjnym. Wystarczy jedna kartka A4, pięć kolumn i magnes. Wzór pobierzemy darmowo — wystarczy zostawić adres e-mail i poprosić o arkusze tygodniowe.
Pobierz darmowe arkuszeTrzy anonimowe historie polskich rodzin, które prowadziły arkusze przez pełny kwartał. Liczby pokazują nie oszczędność, tylko spokojniejszą niedzielę — tak mówili sami uczestnicy.
Czteroosobowa rodzina z Krzyków. Po czterech miesiącach prowadzenia arkusza wieczorne spotkania przy kawie zastąpiły niedzielne sprzeczki o paragony. Dodatkowy spokój — 380 zł miesięcznie mniej w kategorii spożywczej, bez świadomej diety.
Zobacz historięBezdzietna para mieszkająca razem od pół roku. Dwanaście niedziel z rzędu rozmowy o pieniądzach trwały krócej niż pięć minut. Klucz okazał się w piątkowym wieczorze — arkusz wisiał na lodówce już od czwartku.
Zobacz historięTrzyosobowa rodzina z syjnem w trzeciej klasie. Po sześciu tygodniach przyszedł moment, w którym dziewięcioletni Kuba zaczął sam dopisywać pozycje w kolumnie „rytuały rodzinne". Rozmowy o kieszonkowym przestały być źródłem napięcia.
Zobacz historięSześć kroków rozłożonych na siedem dni. Żaden nie wymaga aplikacji ani logowania. Wszystko mieści się w kuchni, na lodówce i przy kawie w niedzielę po obiedzie.
W piątek po kolacji wieszamy świeży arkusz A4 na lodówce. Pięć kolumn — plan zakupów, rachunki, rytuały rodzinne, dzieci, auto. Pierwsze pozycje wpisujemy razem z osobą, z którą prowadzimy dom. Cała czynność trwa siedem minut.
Sobotnie zakupy robimy z arkuszem w ręku. Tylko te pozycje, które wpisaliśmy w piątek. Po powrocie zaznaczamy zrealizowane elementy zielonym znakiem. Bez wyrzutów, bez liczenia złotówek — sama lista wystarcza.
Po niedzielnym obiedzie siadamy przy stole z kartką i kawą. Patrzymy na arkusz — nie sumujemy złotówek, tylko zaznaczamy w której kolumnie tydzień się powiódł, a która prosi o rozmowę. Rozmowa zawsze trwa krócej niż pięć minut.
W tygodniu dopisujemy do arkusza tylko jedną pozycję dziennie — tę, którą podjęliśmy świadomie. Dzięki temu w piątek widzimy realny obraz tygodnia bez czytania paragonów ani sprawdzania konta bankowego.
Ostatniego dnia miesiąca chowamy używane arkusze do segregatora w kuchennej szafce. Nie analizujemy ich od razu. Wracamy do nich raz na kwartał — wtedy widzimy własne wzory zakupowe, których nie da się dostrzec z tygodnia na tydzień.
Cztery razy w roku poświęcamy całą niedzielę popołudnie na przegląd trzymiesięczny. Wyciągamy segregator, układamy arkusze obok siebie i widzimy, w której kategorii rodzina urosła, a która powtarza te same impulsy. To moment na korektę, nie na ocenę.
Trzyosobowy zespół redakcyjny prowadzi serwis Domowy Plan Pro od dwóch lat. Nie jesteśmy doradcami finansowymi — jesteśmy obserwatorami codziennych rozmów przy kuchennym stole.
Redaktorka prowadząca
Pisze o tym, jak polskie rodziny układają tydzień. Wcześniej prowadziła rubrykę „Z kuchni" w łódzkim kwartalniku konsumenckim. Mieszka w Łodzi z mężem i dwójką dzieci.
Redaktor materiałów drukowanych
Odpowiada za projekt arkuszy A4 i kart tygodniowych. Z wykształcenia poligraf, prywatnie zapalony obserwator polskich kuchennych szafek. Mieszka w Poznaniu.
Redaktorka materiałów internetowych
Opracowuje rozmowy z rodzinami i prowadzi korespondencję z czytelnikami. Wcześniej pracowała w warszawskiej fundacji konsumenckiej. Mieszka w Warszawie z partnerem i kotem Pampuchem.
Fragmenty rozmów z czytelnikami, którzy prowadzili arkusze przez co najmniej jeden pełny kwartał.
„Najważniejsze było to, że arkusz wisiał w widocznym miejscu od piątku. W sobotę nie musieliśmy się sprzeczać o listę — była już ustalona. Pierwszy raz od lat sobota była spokojna."
„Próbowaliśmy kilku aplikacji budżetowych — żadna nie wytrzymała trzech miesięcy. Arkusz na lodówce wytrzymał już cztery. Może dlatego, że widzi go całe mieszkanie, łącznie z dziećmi."
„Najbardziej zaskakujące było odkrycie, że kategoria „rytuały rodzinne" wymagała u nas najwięcej rozmowy. Wcześniej myśleliśmy, że problem leży w spożywczych — okazało się odwrotnie."
Tak. Część czytelników prowadzi arkusz samodzielnie — niedzielna rozmowa zamienia się w pięciominutową notatkę przy porannej kawie. Przygotowaliśmy osobną wersję arkusza dla osób mieszkających samotnie, z lekko zmienionymi kolumnami.
Klasyczny budżet zaczyna się od pytania „ile mogę wydać". Arkusz zaczyna się od pytania „co planujemy zrobić w tym tygodniu". W praktyce klasyczny budżet wymaga liczenia po fakcie. Arkusz wymaga jednej spokojnej rozmowy w piątek wieczorem.
Po trzech tygodniach większość czytelników mówi o spokojniejszej rozmowie w domu. Po dwunastu tygodniach zaczynają widzieć własne wzory — która kategoria działa bez wysiłku, która powtarza impulsy. Realne zmiany w portfelu pojawiają się dopiero po szóstym miesiącu.
Nie. Wystarczy kartka A4 i długopis — wzór arkusza można odrysować ręcznie w trzy minuty. Czytelnicy bez drukarki często zamawiają wydruk na poczcie lub w lokalnym punkcie ksero (koszt ok. 1–2 zł za komplet arkuszy na kwartał).
Nie. Arkusz zatrzymuje się na poziomie sposobu rozmowy w domu. Nie polecamy konkretnych marek, sklepów ani usług finansowych. Wybór należy do każdej rodziny — my pomagamy tylko zauważyć, jak ten wybór się odbywa.
Arkusz ma osobną kolumnę „zapas bezpieczeństwa". Nieprzewidziane wydatki — wizyta u lekarza, awaria pralki, prezent na ostatnią chwilę — zapisujemy tam. Nie analizujemy ich w niedzielę. Wracamy do nich w kwartalnym przeglądzie, kiedy widzimy realne natężenie.
Masz pytanie o arkusze tygodniowe albo chcesz otrzymać pełny pakiet redakcyjny? Wyślij krótką wiadomość — odpowiadamy w ciągu 1–2 dni roboczych.